Gdzie my idziemy ?
Emily rozglądała się po całym hotelu ale nie mogła nikogo znaleźć .Wszyscy jakby gdzieś pojechali i nie dali jej o niczym znać .Przecież to miały być wspólne wakacje.Emily zdenerwowała się ,że po raz kolejny robią coś za jej plecami .Została sama z Harrym .Poszła jeszcze do recepcji zapytać czy coś wiedzą ale jak widać nie mieli o niczym pojęcia . Jak to możliwe ,że nie wiedzieli nic o ich wyjściu . Czy ktoś w ogóle interesuje się tym co się dzieje ?Jedyne co zostało Emily to wrócić do Harrego i dobudzić go .Kolejnym powodem do zdenerwowania było to ,że Harrego nie było .
-Chyba sobie żartuje! -Powiedziała na głos Emily i nie wiedziała o co chodzi .Czuła się jakby została skazana sama na siebie .Zadzwoniła do wszystkich ale nikt nie odbierał .Nawet Harry odrzucał jej połączenia .Co jest grane ? Znowu zrobiłam coś nie tak ? -Pomyślała Emily .Miała ochotę rzucać wszystkim co wpadło jej do ręki.Emily chciała wezwać taksówkę i poszukać ich .Miała nadzieję ,że znajduję się na plaży koło basenu .Kiedy wyszła przed budynek wszystkiego jej się odechciało .Mogła się spodziewać ,że pod budynkiem będzie mnóstwo fanów .Przedzierać się przez ten tłum wysłuchiwać jakiś głupich pytań i słyszeć obelg w jej kierunku . O nie na to siebie na pewno nie pozwolę ! Położyła się na łóżku i postanowiła ,że poczeka na Harrego i resztę . Powie jakim jest chamem i pojedzie do domu ,bo ma już dosyć jego dziecinnego zachowania i tych jego zagrywek .
Czas dłużył się w nieskończoność ,a Emily obracała się z jednego boku na drugi .Miała już dosyć tego czekania i była tak wściekła ,że zaczęła się pakować .Zajęło jej to trochę czasu ,bo wzięła ze sobą dużo rzeczy .Poszła do recepcji i kazała zamówić sobie taksówkę .Oczywiście nie było z tym większego problemu i nie musiała długo czekać .Było jej żal ,że wróci do domu zamiast bawić się z resztą ale jak tak to miało wyglądać to woli już siedzieć w domu .
-Do zobaczenia .-Powiedział grzecznie recepcjonista .
-Do widzenia!! -Powiedziała nie miło i ze zdenerwowaniem pociągając za sobą gwałtownie bagaż .Wyszła przed budynek i wsiadła do taksówki która na szczęście była podstawiona pod sam budynek .Wsiadła i jechała z nadzieją na szybki powrót do domu .
-Nie może pan jechać szybciej ? -Powiedziała ,a kierowca przyspieszył tak ,że zarzuciło ją na drugą stronę .
-Chamstwo .-Powiedziała po cichu i liczyła na bardziej miłego kierowce .Emily oparla głowę o szybę o zorientowała się ,że zaczyna padać . No nie tylko nie to .-Pomyślała .
-Jesteśmy .-Powiedział kierowca zatrzymując auto w całkiem innym mijescu .
-Jesteśmy ? Prosiłam ,żeby zawiózł mnie pan do Chicago .-Nie dość ,że zachowuje się nie tak jak należy to jeszcze nie dociera to co do niego mówi . -Pomyślała .
-Jestem pewny ,że to tutaj . -Emily myślała,że on jest chyba nie normalny.Przecież wyraźnie powiedziała mu ,że liczyła ,że podwózkę w inne miejsce .
-Nie ważne ! Załóżmy ,że powiedziałam ,że to tutaj .Także teraz mówię ,że zmieniam zdanie i proszę odwzieź mnie do Chicago ! -Emily mówiła każde słowo po kolei ale jak widać nic do niego nie dotarło .Teraz już była przekonana ,że ma doczynienia z kompletnym idiotą . Zapłaciła tyle ile mu sie należało i postawowiła ,że wysiądzie tak jak jej karze .Zaraz zamówi nową taksówkę i nie będzie musiała użerać się z tym bez mózgiem . Wysiadła trzaskają drzwiami .
-Dziękuje bardzo ! -Powiedziała uśmiechając się ironicznie .Taksówkarz odjechał ,a Emily odetchła ze zmęczenia .Kiedy odwróciła się zobaczyła Harrego . Trzymał w ręku kwiaty .Stał na przeciwko niej i uśmiechał się .
-Co ty tu robisz ? -Zapytała i nie wiedziała zupełnie o co chodzi .
-Czekam na ciebie . -Powiedział .
-Skąd wiedziałeś ,że tu będę ? W ogóle o czym my rozmawiamy miało mnie tu nie być .-Emily zastanowiła się przez chiwlę i powiedziała ;
-To ty kazałeś mnie tu przywieź ?
-Tak . -Odpowiedział Harry .
-Nie wiem o co ci chodzi ? Zostawiłeś mnie samą w hotelu i w ogóle wszyscy mnie zostawiliście .Teraz ty tu stoisz ,czekasz na mnie . Co ty wymyślasz ?-Harry doskonale wiedział o co chodzi ,bo wymyślił to wszystko . Nie bez powodu kazał wszystkim zmyć się z hotelu ,bo miał dla Emily niespodziankę .Podszedł do niej blisko i powiedział ;
-Chodźmy ! -Wziął ją za rękę i usiłował zaprowadzić do jakiegoś miejsca . Na początku Emily szła i o nic nie pytała .
-Czekaj .Dlaczego zostawiłeś mnie samą w hotelu ? Ja nigdzie nie idę .To przestaje być śmieszne . -Harry słynął z wyszkanych pomysłów i chciał Emily zaskoczyć.
-I o to miało chodzić . -Emily już nie protestowała ,bo nie miała ochoty słuchać jego tłumaczenia.Zresztą jak widać nie było mu prędko do wyjaśnień .Poszli do jakiegoś budynku i wchodzili po schodkach . W okół było widać tylko odrapane ściany i wszystko nie było miłe dla oka .Wyglądało to na jakieś stary budynek nie używany od wielu lat.
-Jeśli zrobiłeś to wszystko żeby zabrać mnie do jakieś meliny to powiem ci ,że nadal się gniewam .-Harry popatrzył na nią i powiedział ;
-A to podono gwiazdy są wybredne .Emily wzruszyła ramionami i nic więcej się nie odezwała .Kiedy znaleźli się na samym szczycie weszli na dach . Emily była naprawdę zaskoczona .To co zobaczyła wywarło na nią wrażenie .Harry puścił ją za rękę i usiadł na dachu tak ,że nogi wisiały w zdłuż budynku ,a z dala było widać tylko ludzi przypominających małe punkty .Emily chciała usiąć koło niego ale kiedy spojrzała w dół wzdrygła się .
-Boże jak tu wysoko.-Harry uśmiechnął się i podał jej rękę ,żeby usiadła blisko niego .
-Nie masz się czego bać .Przy mnie jesteś bezpieczna . -Emily w końcu usiadła .
-Co to za miejsce ? -Zapytała.
-Taki ,gdzie wyłączam swoje myślenie i nic nie za kłuca mojego spokoju . -Powiedział dając jej małe naprowadzenie .Emily zaśmiała się delikatnie .
-Przyjeżdżałem tu często do rodziny . Kiedyś z przyjacielem znaleźliśmy to miejsce i od tej pory mam do niego sentyment .
-Ciekawa historia .-Powiedziała Emily ,która nie wiedziała jakich słów użyć w tym momencie .
-Nigdy nie miałem okazji zobaczyć tego miejsca nocą .Kiedy przychodziliśmy tutaj byliśmy jeszcze młodzi więc nie miałem okazji ale obiecałem sobie ,że jak dorosnę przyjadę tutaj i będę miał okazję .
-Wszystko z tąd widać .Kolorowe światła ,cisza ,wszystko takie idealne . -Powiedziała Emily ,która w końcu poczuła magię jaką miał na myśli Harry .
-Dokładnie .Można zastanowić się nad wszystkim .-Harry spojrzał na Emily i pocałował w policzek.
-Niesamowite jest to ,że mogę popatrzeć na tych wszystkich ludzi i powiedzieć jestem Bogiem .-Wstał Harry i powiedział te słowa akcentując ostatni wyraz . Zaśmiał się bardzo głośno . Emily popatrzyła na niego z pod byka .
-Żartowałem . Nie to mam na myśli .Chodzi mi o to ,że jesteśmy zwykłymi ludźmi ,a sa małe rzeczy ,które potrafią nas ucieszyć bardziej niż te najwięszke.Mam nadzieję ,że wiesz o czym mówię .-Powiedział Harry ,a Emily lekko się zaśmiała .
-Wiem gadam glupty.-Powiedział ,a Emily odrazu zareagowała .
-Nie ! To bardzo fajne co mówisz .Tylko nie wiedziałam ,że jest w tobie tyle uczuć .-Harremu zrobiło się głupio .
-Przestań dobra lepiej już nic nie mówię . -Powiedział .
-A co z twoim przyjacielem ? -Zapytała Emily .Harrego mina nieco zmieniła wyraz .
-Nie żyje .Byliśmy dosyć młodzi i to był bardzo nie fortunny wypadek ale nie rozmawiajmy o tym . -Powiedział ale nadal się uśmiechał .
-Przykro mi .-Powiedziała .
-Dlatego to miejsce między innymi ma dla mnie szczególne znaczenie ale chciałem ci przybliżyć bardziej optymistyczną wersję .
słodziaśnie
OdpowiedzUsuńojejejejejeje, ale romantycznie. ♥
OdpowiedzUsuńKiedy nowa notka??
OdpowiedzUsuń