poniedziałek, 11 czerwca 2012

(28)


Jest dobrze .

Caroline podając Zaynowi dłoń jednocześnie chciała pokazać ,że bardzo mu ufa i wie ,że chce dla niej jak najlepiej . Zayn był bardzo szczęśliwy bo mógł w końcu z nią porozmawiać . Caroline wybrała zwyczajne,a zarazem bardzo ważne miejsce dla niej .Usiadła na huśtawce a na drugiej usiadł Zayn .
-Przysłiśmy się huśtać ? -Zapytał Zayn ,który chciał choć trochę rozruszać atmosferę .Emily uśmiechnęła się i nie był to lekki uśmiech rzucony w jego stronę .Był całkiem szczery . 
-W końcu się uśmiechłaś .-Powiedział Zayn . Widać była ,że czekał na to długo czasu . Nie czekał na to ,że będzie promieniowała z radości ale liczył na lepszy na leszy humor z jej strony nie mógł patrzyć jak się zamartwi . Caroline jeszcze raz uśmiechła się i powiedziała ;
-Wiesz co masz rację Kończący się rozdział w życiu nie kończy wszystkiego . Pamiętasz ? -Zapytała .Zayn przopminał sobie coś ale nie mógł idealnie odtworzyć sobie tych słów . Caroline w końcu powiedziała ;
-Kiedyś mi tak powiedziałeś .Może nie dosłownie ale miało to taki przekaz . -Zayn teraz przypomniał sobie ,że chodziło o jej ojca to była mała przestroga przed tym co nastąpiło niestety właśnie teraz.
-Pamiętam.-Opowiedział i nie chciał drążyć tematu . Caroline była sprytna i domyśliła się ,że to dotyczyło jej ojca . Nie chciała robić z tego awantury .Chciała się wyciszyć i żyć normalnie . 
-Widocznie wiedziałeś o tym nie prawd aż? -Zapytała po czym dodała; -Może i wolałabym żebyś mi powiedział ale wezmę sobie te słowa do serca. Masz rację Zayn . Nie skończyło się moje życie ,a jego . Nie zdążyłam powiedzieć jak bardzo, go kocham pomimo wszystkiego co było ,ale myślę,że on wie.-Skinęła głową i popatrzyła mu w oczy . Zaynowi było naprawdę głupio ale ucieszyło go ,że zareagowała na to tak a nie inaczej . 
-Przepraszam .-Powiedział Zayn . 
-Nie przepraszaj .-Powiedziała i odrazu zmieniła temat. -Wiesz dlaczego cię tutaj zabrałam ? 
-Nie mam pojęcia . -Opowiedział .Nie wiedział jakie te miejsce ma dla nie znaczenie .Jeszcze nigdy tutaj nie był .
-Kiedyś tutaj mieszkałam .Te ,koniki ,huśtawki tutaj się wychowałam . Przedewszystkim tutaj wychował mnie ojciec. Pamiętam jak siedziałam na huśtawce a on popychał ją a ja krzyczałam ;-Mocniej ,mocniej.-Nie mówiła tego płacząc .Uśmiechała się i wpatrywała w to wszystko co teraz jest tylko wspomnieniem .
-Poprawił ci się humor .-Powiedział Zayn . 
-To straszne ,że już nigdy nie będzie mógł pohuśtać mnie na huśtawce choć jestem już taka duża ,to przykre ,ze już nigdy razem nie przyjdziemy w to miejsce i nie poczuję się jak małe dziecko . Przykre ale ojciec pewnie chciałby,żebym była teraz szczęśliwa . Życie toczy się dalej .Masz rację Zayn ,życie toczy się dalej .Zayn wstał z huśtawki i zapytał czy może ją w końcu przytulić . Caroline uśmiechnęła się i sama wykonała pierwszy krok . Przytuliła go bardzo mocno .Tak mocno jak jeszcze nigdy .
-Cieszę się ,że jesteś .Naprawdę się cieszę .-Powiedział i tym samym zobaczyła Harrego i wszystkich jej przyjaciół którzy przyszli . Emily wyciągła ręce i czekała tylko ,aż Caroline przytuli się do niej . Czuła się wspaniale widząc ,że ma takie oparcie we wszystkich . 
-Skąd wiedzieliście ,że tutaj jesteśmy ? -Zapytała pomału pochodząc do Emily i tuląc się . 
-Twoja mam powiedziała nam ,że napewno tu będziesz. -Powiedziała Ann . Caroline zrobiła się lekko smutna ale nie traciła tych dobrych emocji jakie jej teraz towarzyszyły . 
-Przynajmiej ona mi została .-Powiedziała i wciągła katar do nosa,ale nie płakała . -Jak się czujesz Harry ? -Zapytała.Harry popatrzył na nią i powiedział ;
-Skoro ty się trzymasz to ja też . -Rzucił lekki uśmiech . Atmosfera była znacznie lepsza. Każdemu na pewno nadal towarzyszyło uczucie smutku ale starali się tego tak nie okazywać.Wszystko było by dobrze dopóki nie zjawili się ci dla których zdjęcia i wyrwanie czegoś kontrowersującego jest całym życiem . 
-To prawda ,że jesteście razem ? -Zapytał ktoś z tłumu piętnastu  może dwudziestu osób. Harry uśmiechnął się i powiedział ;
-Tak .-Po czym chwycił Emily za rękę i ruszyli w stronę wielkiej terenówki ,która przyjechali . Oczywiści nikt nikt nie został i narażał się na pytania ,zdjęcia i inne bzdety .
-To prawda Zayn ,że twojej dziewczynie umarł ojciec ? -Krzyknął coś z daleka . To pytanie było naprawdę nie na miejscu .-Pomyślał Zayn . Obrócił się tylko i poszedł dalej .Wszyscy na szczęście zdołali dojść do auta . Tak przeważnie kończy się ich zabawa czy co kolwiek innego . 
-To zaczyna robić się męczące. -Powiedział Niall . -Wybierzmy się gdzieś ,ale tak żeby nikt o tym nie wiedział .Nie mówmy nic nikomu po prostu wyjedźmy .-Dodał po krótkiej przerwie . 
-To chyba nie najlepszy moment ,żeby o tym rozmawiać . -Powiedziała Julliet. 
-Nie .Muszę żyć dalej razem damy sobie jakoś damy sobie radę co nie Harry ? -Zapytała i uśmiechła się. Harry opowiedział uśmiechem i przytaknął . Jeszcze było w nim trochę smutku ,a właściwie nie trochę ale muszą jakoś żyć. Tym razem trasa została odowałana.Tak jak mówi przez pół roku .Wszyscy nie mieli nic przeciwko oprócz Nialla był zawiedziony i nie chciał przerywać trasy . Decyzję podjął Harry i na zasadzie demokracji Niall został wykluczony i jego zdanie nie miało największego znaczenia .Pozostały mu tylko złe przeczucia co dalej będzie z One Direction .  

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz