niedziela, 10 czerwca 2012

(27)


Ostatni raz .

Nadszedł dzień ostatniego pożegnania .Ostatni dzień żeby zobaczyć ojca .Oczywiście zobaczyć jest tylko pojęciem względnym .Wszyscy dopasowani do siebie czarnymi strojami aby chodź trochę wyrazić atmosferę smutku .
-Pogrzeb zaczyna się za godzinę . -Powiedział Harry do Emily ,która swoją miną wyrażała wszystko .
-Wiem .-Opowiedziała jednym słowem i zaczęła się ubierać .Harry siedział ,czekał aż Emily przygotuje się i będę mogli opuścić pokój .Tymczasem Zayn zbierał się na odwagę ,by móc zapukać o drzwi Caroline .Nie odpuszczał nawet na moment .W końcu zebrał się na odwagę .W drzwiach pojawiła się idealna Caroline .Dopasowana czarna sukienka podkreślała jej świetną figurę .Zayna zamurowało kiedy ją zobaczył .Chciał powiedzieć ,że świetnie wygląda ,ale wiedział ,ze sytuacja na to nie pozwala .
-Zayn nie mogę iść z tobą .Obiecałam mamie ,ze pójdziemy razem .-Zayn był zawiedziony .Przez ostatni czas nie mógł nawiązać z nią kontaktu ,ale wiedział ,że musi zrozumieć .Liczył na pocałunek albo na jaki kol wiek gest z jej strony .Jedynie co otrzymał to uśmiech skierowany w jego stronę .
-Rozumie .-Po tych słowach drzwi zamknęły się jak automat .Zayn pomyślał ,że już nigdy nie będzie tak jak kiedyś.Madelain razem z Ann i Julliet pojechały jako pierwsze .Usiały w ławce i nie wiedziały czy wypada rozmawiać w takim miejscu . 
-Jak Emily mogła jej nie powiedzieć .-Mamrotała pod nosem Ann mówiąc to sama do siebie . Zdążyła to usłyszeć Madelain . 
-O czym ty mówisz ?-Zapytała Madelain .Dopiero teraz przypomniała sobie ,że ta sytuacja miała być ukryta,a wiadomość o chorobie jej ojca niedostępna dla samej córki jak to Emily stwierdziła .Nie chciała dołować ją kolejnym natarciami ze strony dziewczyn ,Caroline i innych trzecich osób. Skoro ciężko było jej o tym powiedzieć to powinnam zrozumieć .-Pomyślała Ann . Wiedziała ,że Madelain była ciekawską osobą i nie da za wygraną .Pomyślała ,że wymyśli coś ,ale akurat teraz nie miała żadnego pomysłu.
-Nie rozmawiajmy o tym. To nie odpowiedni moment .-Powiedziała jednocześnie miała nadzieje że już nie zapyta. 
-Chcę wiedzieć .-Upierała się Madelain . 
-Gdzie będziemy o tym rozmawiać na pogrzebie ? Teraz? To nie miejsce ,czas i pora nie sądzisz ? -Zapytała .Mówiła bardzo cicho choć nie ukrywała ,że nie chce odpowiadać na to pytanie . Do kościoła doszedł Niall ,Zayn ,Louis ,Liam ,Harry i Emily .Usiedli blisko dziewczyn . Brakowało tylko Caroline i jej mamy . Kościół był naprawdę pełny .Przyszło wiele osób. Szkoda tylko ,że z powodu pogrzebu a nie kolejnych urodzin . Caroline chciała zapytać mamy dlaczego nie powiedziała jej o zdradzie . Jednak widziała ,że pomimo tego ,że zarzekała się ,że już go nie kocha ,że nie chce go więcej wiedzieć w środku bardzo cierpiała.Caroline tym razem nie płakała tak jak na początku . Obiecała sobie ,że nie podjedzie do trumny . ,bo wiedziała ,że się załamie . Widok zmarłego ojca doprowadził by ją do kompletnej rozsypki . Zastanawiała się nad tym . Nazywając rzeczy po imieniu zakopią go do piachu i nigdy więcej go nie zobaczy . Za bardzo się bała,nie chciała .Wszyscy podchodzili ,klękali wrzucali coś do środka ,a kiedy wracali byli jeszcze bardziej rozdarci niż przedchwilą .Tego własnie chciała uniknąć.Chciała się przed tym uchronić .Caroline patrzyła na Harrego ,który płakał jak dziecko .Ona zdołała sie opanować chociaż w środku była naprawdę w rozsypce .Patrzyła na Harrego ,który wtulony był w Emily .Ten obraz został jej przed oczami przez długi czas. Po wszystkim ludzie podchodzili i składali Jessice i jej dziecią wyrazy współczucia.Przecież to mój ojciec .-Pomyślała .Czy to oznacza ,że nikt o tym nie wie ? To kolejny powód ,żeby go znienawidzić.Do Caroline i jej matki podeszło jedynie kilka osob ,które składały się z osób ,które znały . Widziały na codzień i miały z nimi styczność .Caroline ojciec miał wysoką pozycję w mieście i jak widać nie chciał psuć sobie reputacji . Przez chwilę Caroline znów czuła nie nawiść ,ale przestała się złościć i spinać . Nic nie poradzi .Każdy popełnia błędy ,trzeba ludziom wybaczać .Jeszcze przez chwilę stała z mamą i pocieszała ją .Nagle stała się silniejsza niż ci wszyscy ludzie .Teraz widziała jak to wygląda z perspektywy innych .Wyglądają jakby potrzebowali pocieszenia .Pomyślała w tym momencie o Zaynie .Przecież on chciał jej tylko pomóc ,a ona zachowywała się strasznie w stosunku do niego . Szuka go wzrokiem ale nie mogła znaleźć .Przytuliła  się do mamy i poszła go poszukać . Zayn siedział sam na ławce . Rozmyślał o życiu . Dopiero teraz zrozumiał dlaczego Caroline go wtedy odepchała . Przez chwilę jego oczy zrobiły się wilgotne .Chyba każdego w takiej chwili ponoszą uczucia . Nad Zaynem stanęła Caroline i oparła rękę o jego ramię .Zaskoczony skierował wzrok w jej stronę .
- Chodźmy . -Zayn nie wiedział gdzie ale wstał odrazu i powiedział :
-Gdzie tylko chcesz . 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz