Czyli to tak .
Liam i Madleain śmiali się przez cała drogę . Przez to wszystko zupełnie zapomniał o czym miał mówić .Kiedy wchodziła do domu odprowadził ja wzrokiem.Madelain nie wiedziała jeszcze o tym ,że mieli dzisiaj iść gdzieś z Markiem .Na tą wiadomość zrobiła się nieco zdziwiona ale nie pytała o co chodzi . Emily miała ochotę porozmawiać o tym z którąś z dziewczyn ale nie wiedziała czy to najlepszy pomysł.Nawet myślała ,że powie o tym Julliet ale postanowiła ,że prznajmiej narazie zachowa to dla siebie .Było jej przykro ,że przez jakiś czas musi odizolować się od Harrego .Najbardziej chciałaby siedzieć teraz z nim ale to tylko kwestia czasu.Jeszcze tylko tydzień i będą mieli dla siebie całe dwa miesiące .Nie wiedziała dlaczego ale chciała wyglądać naprawdę dobrze . Chciała pokazać Markowi ,że nie wie co traci .
-Co ty się tak stroisz ? -Zapytała Julliet . Emily pewna siebie popatrzyła w lustro i zarzuciła swoje włosy do tyłu .
-A co nie mogę ? -Zapytała i zakładała najleszą sukienkę jaka miała w szafie .
-Właściwie nie wiem dlaczego tak się pacykujesz skoro masz już Harrego . W ogóle dlaczego go zaprosiłaś ? -Zapytała .Ja już dobrze wiem czego on chce . -Pomyślała i wiedziała ,że nie może przesadzić.
-Nie wiem sam się wprosił .-Odpowiedziała . Emily była już gotowa .Gotowa do wyjścia .Caroline razem z Ann przyjechały do Emily i czekały na nią przed drzwiami . Madelain powiedziała ,że nieco się spóźni .Strój Emily zrobił na nich naprawdę wielkie wrazenie.
-Emily ? Wyglądasz świetnie ale przypominam ci ,że Harry nadal istnieje . -Powiedziała Caroline .
-Oj przestańcie się czepiać . Nie mam pojęcia ,czego on może chcieć .Jak powie ,że nadal coś do mnie czuje to dam mu kosza logiczne co nie ? -Zapytała i poszła przed siebie .Fakt o tym ,że nie jest już w centrum jej zainteresowań był dla niej naprawdę żenujący . Ann zmierzyła ją wzrokiem . Dziewczyny były nieco wrogo nastawione do siebie od pewnego czasu . Przechodziły koło siebie obojętnie i prawie ze sobą nie rozmawiały chociaż tak naprawdę nie chciały się kłócić i każda pragnęła już to zakończyć ale ,żadna nie chciała urazić swojej dumy . Dziewczyny wsiadły do auta i pojechały do kluby w którym miały się spotkać z Markiem i jego kolegą. Nie chciał przychodzić sam ,a więc wziął przyjaciela .Nie musiały na nich czekać ,bo byli pierwsi na miejscu .Julliet wyrwała do przodu i od razu poszła się zapoznać. Podała mu dłoń ,jemu i jego koledze . Mark uśmiechnął się i wdziała ,że ją podrywa. Reszta dziewczyn przestawiła się i weszli do środka .Impreza dopiero zaczynała się a Emily usiadła razem z Caroline przy stoliku . Zdążyła jej już wszystko opowiedzieć . Caroline nie była jeszcze przygotowana na to żeby przeżywać to razem z nią ale starała się przynajemiej udawać .Emily juz po kilku piwach wyluzowała się i przestała się złościć . Tym bardziej ,że Harry do niej dzwonił .Kiedy rozmawiała z nim przez telefon zastanawiała się co robi .Przecież ma tego czego chciała . Czego jeszcze chce ?Na końcu Harry powiedział ,że tęskni i bardzo ją kocha .Emily odpowiedziała tym samym .I tym razem postanowiła naprawdę się ogarnąć. Wróciła do środka ,bo rozmawiała z Harrym na zewnątrz ,żeby muzyka nie zagłuszała jego głosu .Dosiadła się do stolika w którym siedziała Ann rozmawiawiająca z Madelain ,która pojawiła się naprawdę szybko .
-O Madelain jest .-Powiedziała Emily .Madelain popatrzyła na nią dziwnie i powiedziała ;
-A ty co ?
-Dobra dacie już spokój może faktycznie przesadziłam z makijażem . -Powiedziała .
-Wiesz Ann? Może w końcu zakończymy tą całą sytuację i przestaniemy się tak zachowywać ? -W końcu która z nich wykonała jakiś ruch w tym kierunku .
-Nie ma sprawy . -Powiedziała i Ann i pomimo tego zachowywały się podbnie jak wcześniej . Nadal nie rozmawiały ze sobą ale przynajemiej nie mierzyły się wzrokiem .Julliet razem z Caroline naprawdę świetnie się bawiły w towarzystwie Marka i jego przyjaciela Toma .Emily siedziała razem z Madelain i przyglądała się całej sytuacji .Ann urwała się i nie miała ochoty dłużej przebywać w tym miejscu .Od samego początku nie chciała iść i postanowiła ,że naprawi wcześniejszy błąd .Chicała ,żeby Julliet ją odwiozła ale ta była zbyta zajęta zabawą i nie zwracała a nią uwagi . W końcu zamówiła taksówkę i pojechała do domu .Emily już po paru minutach została sama bo Madelain musiała wyjść na chwilę .Miała jakąś sprawę do załatwienia. Emily siedziała i patrzyła jak Mark przytula Julliet,obejmuje i zaleca się do niej . Nie robiło to już na niej większego wrażenia . Naprawdę cala złość odeszła . Była uspokojona i naprawdę miała to gdzieś .Mijały godziny a Madelain nadal nie wracała .Emily powoli zaczęła się denerwować ,że musi sama siedzieć przy stoliku ,a czas płynie tak wolno . Może dla nich i była to świetna zabawa ale dla niej to nie było nic przyjemnego .Nie chciała wchodzić im w paradę uśmiechała się tylko delikatnie ,gdy Mark zerkał w jej stronę .Julliet nagle zmyła się z Caroline i nikt nie miał pojęcia gdzie się podziały . Emily rozglądała się i nie mogła ich nigdzie zobaczyć .Widziała tylko Marka ,który szedł w jej stronę . Niestety ale ta nuda sprawiła ,że Emily nie oszczędzała się w piciu .Dosiadł się ,a Emily zaczęła mówić ;
-Zadowolony ? -Zapytała . Mark uśmiechnęła się .
-Pewnie,że zadowolony . -Opowiedział . Emily wzieła wszystkie rzeczy i postanowiła ,że siedzenie tam samej z Markiem nie ma większego sensu .
-Odprowadzę cię .-Zabronował i wstał .
-Jak chcesz . -Emily przytrzymała się ramienia Marka i wyszli .Czuła się zmęczona .Kiedy Emily była już blisko domu Mark powiedział ;
-Wiesz dlaczego jestem zadowolony ?-Zapytał .Emily nie chciała słuchać o czym mówi Mark . Już chyba wyraźnie powiedział ,że czuje coś do Julliet i chyba nie musi 200 razy to powtarzać .
-Wiem doskonale wiem . Masz to czego chciałeś . Ciesz się . -Emily chciała już wchodzić do domu kiedy Mark ja zatrzymał .
-Właściwie to nie zupełnie . -Powiedział . Co jeszcze mam dla ciebie zrobić ? -Pomyślała Emily .
-Co jest nie tak ? -Zapytała .
-Wszysko niby się układa ,bo mogę być blisko niej ale ja jej nie kocham . Jedyną osobą do której mi zależy jesteś ty . Kłamałem ,bo wiedziałem ,że nie dasz mi szansy ,żeby cię poznać .-Wytłumaczył Mark .Emily już zupełnie nie wiedziała o co mu chodzi .
-Mark rozmawialiśmy już o tym . -Powiedziała Emily .
-Faktycznie rozmawialiśmy ale musisz przyznać ,że kiedy powiedziałem ci o Julliet byłaś naprawdę zaskoczona i nie wiem czy czasem nie byłaś zazdrosna . -Emily była zdumiona. To aż tak widać ? Pomyślała .Emily nie odpowiadała przez chwilę ,bo poczuła się rozszyfrowana .Wiedziała jednak ,że musi udawać .Przez długą chwilę nikt nie odezwał się ani słowem . Mark wykonał ruch jako pierwszy .Mark objął ją i pocałował . Emily przez chwilę faktycznie nie protestowała ale w końcu odepchała go .
-Mark ? -Odpowiedziała jednym słowem i chciała już iść . Nie chciała tego przedłużać . czuła się strasznie .To było naprawdę niesprawiedliwe .Mark złapał ją za rękę i powiedział ;
-Nie udawaj ,że ci się nie podobało .-Powiedział stanowczo .
-Nie podobało mi się i nigdy mi się nie spodoba ! Daj mi spokój ! -Krzykła i w końcu mogła oddalić się od niego .
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz