Nie ma już nic .
Czekanie przedłużało się nie skończoność.Caroline zdążyła się obudzić i czuła jakby wskazówki w zegarze w ogóle nie zmieniały położenia .Podniosła głowę do góry i zapytała Emily ,która stała na przeciwko niej ;
-Długo jeszcze ?-Była bardzo smutna nic nie było w stanie wyrazić jej bólu jaki teraz jej towarzyszył.Emily kiwała tylko głową ,bo nie mogła patrzeć w jakim Caroline jest stanie.Zayn gładził ją po włosach ręką i nie wiedział co ma mówić . Pomyślał ,że wystarczy jeśli będzie blisko . Z pokoju wyszła pielęgniarka i powiedziała ,że mogą wejść .Caroline wstała i kazała poczekać wszystkim za zewnątrz. Chciała pobyć z nim sama .Kiedy weszła do środka zobaczyła zmarnowaną ,ledwo dyszącą osobę .Nie przypominał tego samego człowieka ,którą po raz pierwszy od paru lat ujrzała .Patrzyła na niego i nie wiedziała co ma robić .Stała i drapała się po ręce ze zdenerwowania rozglądając się wokół .Nagle naradziła się w niej nienawiść .Nie wiedziała dlaczego takie odczucia zaczęły jej towarzyszyć .Przecież jeszcze parę minut temu płakała jak szalona i nie mogła pozbierać myśli . Nie mogła poukładać sobie życia bez ojca ,bez ta ważnej osoby w jej życiu ,a teraz wszystko jakby odpłynęło i miała ochotę tylko krzyczeć .
-Chciałem ci powiedzieć o tym wcześniej ale nie chciałem cię ranić . -Powiedział bardzo cicho .Jego głos przypominał duszenie .Nie wyglądał już na normalnego człowieka a raczej przypominał wrak .Caroline wiedziała jak bardzo jest o to na niego zła ale nie chciał krzyczeć ,unosić się ,po prostu nie chciała .
-Czy ty naprawdę nas kochałeś ?-Zapytała Caroline zadawając pytanie całkowicie oderwane z kontekstu .Jej ojciec wytrzeszczył oczy i był zdumiony ,ze w ogóle o coś takiego pyta.
-Pamiętam jak byłaś małą dziewczynką ,a teraz patrzę na ciebie i widzę piękną kobietę .Zawsze cię kochałem ,ciebie i twoją mamę .Już zawszę będę was kochał .-Powiedziała a Caroline dalej kontynuowała swoje dziwne pytania .
-Skoro nas kochałeś to dlaczego nas zostawiłeś?Dlaczego zostawiłeś mamę? Co było tego powodem ,że pozwoliłeś zeby została sama .hmm ? Mama nigdy nie chciała mi powiedzieć to może ty mi powiesz ? -Zapytała ironicznie .
-Nie rozmawiajmy o tym .-Powiedział i chciał skończyć temat . Caroline matka nie odzywała się z ojcem przez parę lat . Stało się coś o czym nigdy jej nie powiedzieli .
-Nie jestem już dzieckiem i chcę wiedzieć ! -Mówiła podnosząc nieco ton głos .
-Zdradziłem twoją mamę .Kiedy jeszcze byliśmy razem z mamą Jessica zaszła w ciążę.-Caroline myślała ,że padnie kiedy to usłyszała. Wybuchła płaczem .
-I ty masz czelność nazywać się moim ojcem ? Pozostawiłeś mamę i pozwoliłeś na to ,żebym była bez ojca przez tyle lat ? -Carolinie płakała coraz głośniej głośniej . -Nawet nie wiesz jak się wtedy czułam .Kładłam się spać a ciebie już nie było . Byłam mała i myślałam ,że wrócisz ale zdążyłam dorosnąć . W końcu przetlumaczyłam sobie ,że ciebie już nie ma . Mama na początku mnie kłamała .Mowił ,że pojechałeś do pracy ,a okazało się ,że ułożyłeś sobie życie z kim innym i pozwoliłeś mi za sobą tęsknić .-Caroline ojciec zaczął płakać .Wiedział ,że teraz niczego nie będzie mógł jej wynagrodzić .
-Przepraszam.-Powiedział z pokorą .
-Przepraszam ? Nigdy cię nie było .Nigdy ! W szkole rozmawialiśmy o rodzicach a ja kłamałam ,że wyjechałeś ,bo było mi wstyd . Nie było cię na moich urodzinach,nie widziałeś jak dorastam .Nie mogłam się do ciebie przytulić . Nigdy cię nie było ,nigdy rozumiesz nigdy ! -Caroline zaczęła mówić histerycznym glosem . Była wściekła.
-Dziecko bardzo cię kocham i przepraszam za wszystko . Jakoś sobie wszystko poukładasz .Będzie dobrze zobaczysz . -Powiedział i wyciągnął ręce bo chciał zeby podeszła i mógł ją uścisnąć .
-Nie będzie dobrze .-Powiedziała i wybiegała z sali .Nie chciała się do niego przytalać .Nie miała na nic ochoty .Przebiegła z płaczem koło wszystkich .Zayn pobiegł za nią .Biegł przez cały czas i nie mógł ją dogonić .Kiedy w końcu zdążył do niej dobiec.Złapał ją za rękę i powiedział ;
-Co się stało ? -Caroline wyrwała dłoń z jego dłoni .
-Daj mi spokój .-Powiedziała i odeszła .Zayn nie stanął w miejscu .Patrzył tylko jak oddala się i pomyślał ,że jego starania były na marne. Emily i Harry nie wiedzieli co się stało . Słyszeli tylko krzyki dobiegające z sali na korytarz. Weszli powoli do środka .
-Spierdoliłem wszystko .-Powiedziała Carolinie ojciec . Harry patrzył na wujka i podszedł do łóżka na którym leżał .Wtedy zaczął się dusić .Harry był bardzo spanikowany i kazała Emily biec po pielęgniarkę .Emily stała nieruchomo i nie wiedziała jak ma się zachować .Wyglądało to tak jakby słowa Harrego do niej nie docierały .
-Emily słyszysz ? Emily!! -Harry krzyczał do niej a ona nie reagowała .W końcu sam wybiegł z sali szturchając ja tak mocno w ramię ,że aż upadła na podłogę .
Emily patrzyła na osobę ,która własnie traci życie . Rozchyliła usta i czuła paraliż .Wtedy Caroline ojciec spojrzał na nią i powiedział ;
-Powiedz ,że ją kocham . -Emily jakby naglę obudziła się na te słowa . Wstała z podłogi i podeszła do niego .
-Niech pan tak nie mówi .Sam jej pan to powie . -Emily chciała ,żeby tak było, ale było już za późno . Było za późno na wszystko .Za późno na to żeby co kolwiek mówić .Przez parę minut prowadzili jeszcze reanimację .Reanimacją można nazwać nie udaną próbą powrotu do życia . Tym razem nie udało się uratować kogoś .Tym razem ktoś musiał opuścić ten świat .Tym razem zasnął na wieki . -Pomyślała Emily . Na łóżku nie leżał już Caroline ojciec a martwy człowiek .Jego już nie ma .Teraz jest tylko ,ból i rozpacz. Harry usiadł na podłodze i nie chciał wyjść . Na początku był bardzo silny ale teraz rozsypał się jak talia kart .
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz