Kocham cię .
-Nie wszystko takie proste ,takie proste jak bym chciała.-Mówiła Caroline oparta o ścianę ,a jej wzrok był skupiony na jednym punkcie.Wyglądała jakby zastygła a jej ciało wypowiadała tylko jakieś pojedyncze zdania . O wszystkim już wiedziała ,wiedziała ,że ojciec nie żyje .Ann stała nad nią ,trzymała rękę na ustach i nie wiedziała jak jej pomóc .W końcu usiadła koło niej i objęła ręką .Caroline nie odpowiedziała na tą reakcję uściskiem ani jakim kolwiek ruchem .Siedziała tylko nie ruchomo i cierpiała .Cierpiała w środku i na zewnątrz .Ann została przy niej .Nie odzywała się ,nie wykonywała już żadnych zbędnych ruchów po prostu była .Caroline trzymała ręce na kolanach i kiwała się .W końcu zdobyła się na odwagę i powiedziała do Ann;
-Wiesz jak to jest kiedy robisz coś najgorszego w życiu ,a potem nie masz już możliwości za to przeprosić ?-Powiedziała nie spoglądając na jej twarz . Mówiła to tak jakby sama do siebie oczekując od niej odpowiedzi .Ann nie wiedziała jak sytuacja wyglądała ,nie wiedziała co wydarzyło parę godzin temu w szpitalu .Słyszała coś ale nie miała całkowitych informacji na ten temat.Szukała na to pytanie odpowiedzi ale nie chciała popełnić jakiegoś błędu .Powiedzieć coś co mogło by ją zdenerwować .
-Nie wiem .-Powiedziała szeptem i starała się już nic więcej nie mówić .Miała nadzieje ,że Caroline już więcej o nic nie zapyta .
-Najgorsze jest to ,że nie potrafię mu wybaczyć .Kocham go ale czuję coś w środku co mówi mi,że powinnam go nienawidzić .-Ann była naprawdę zbita z tropu i kiedy Caroline mówiła więcej coraz bardziej się bała .Nie chciała jej zostawiać samej ale nie chciała też nic mówić .Nie wiedziała co .Madlain siedziała razem z Julliet i resztą chłopaków .Siedzieli i zastanawiali się co mogą zrobić dla Caroline .Brakowało tylko Emily i Harrego . Harry nadal nie opuszczał szpitala . Co prawda zdążyli już zabrać Caroline ojca ale Harry nie wychodził z sali w którym umarł wujek.Nie usiłowała wyprowadzić go z tamtego miejsca nawet pielęgniaraka. Harry nie dawał za wygraną .Caroline ojciec nie był jego prawdziwym wujkiem ale bardzo go pokochał .Znali się zaledwie od trzech lat a łączyła ich niesamowita więź.Emily siedziała na korytarzu i zamartwiała się z powodu swojego zachowania . Była w rozsypce ,płakała .Harry w Końcu wyszedł z sali ze spuszcząną głową ,wyglądał na zmarnowanego .
-Przepraszam .-Powiedziała Emily . Harry podszedł do niej i klępnał po ramieniu .Jego uśmiechł był naprawdę znikomy .
-To nie twoja wina .-Powiedział i oddalał się .Chciał zostać sam ,chciał porozmawiać z Caroline . Emily wstała i zawołała ;
-Harry naprawdę cię przepraszam . -Mówiła i nie przestawała ani na chwilę płakać .Harry obrócił się na chwilę powiedział ,że ją kocha i poszedł dalej .Emily bała się ,że to jej wina ,że gdyby poszła po pielęgnaiarkę nie skończyło by się to w taki sposób . Przecież Harry powiedział ,że on i tak umrze i to tylko kwestia czasu .Niewiedziała co sądzić .Nienawidziła myśli jakie teraz jej towarzyszyły . Caroline została sama w pokoju .Wszyscy byli bardzo smutni i rozczarowani .Chłopacy chcieli odwołać zaplanowane trasy na najbliższy rok . Nie wiedzieli co dalej z nimi będzie ,a zwłaszcza co będzie z Harrym.W hotelu w końcu się zjawił ,zjawił się ten chłopak ,który był taki silny a teraz przypomniał słabego chłopca.Rzucił lekki uśmiech do wszystkich ,mijając ich twarze .Kiedy Louis podszedł o Harrego i przytulił jak na dobrego kumpla przystało .Harry w końcu doszedł do pokoju Caroline wszedł do środka .Caroline leżała na łózku i wpatrywała się w sufit.Położył się koło niej i zaczął mówić ;
-Przykro mi ,że tak wyszło .Tak naprawdę jesteśmy jeszcze dziećmi ,popełniamy błędy . -Mówił i spoglądał na jej twarz.Caroline po raz pierwszy od tych paru godzin nawiązała w końcu z kimś kontakt wzrokowy .-Nie możesz się za to winić .On wie ,że go kochasz . Wie ,że nie chciałaś .Uwierz mi .-Kontynuował Harry i przytulił ją do siebie .
-Harry ? -Zapytała .
-Słucham cię .-Opowiedział i czekał na kolejne pytanie .
-Powiedz mi czy mój ojciec było dobrym człowiekiem ? -Harry uśmiechnął się i przestał płakać .Był naprawdę silnym człowiek jednak zdażały się chwilę słabości.
-Był jednym z najlepszym człowiek jakiego kiedy kolwiek spotkałem . -Opowiedział Harry . Caroline jeszcze przez chwilę rozmawiała z Harrym .Kiedy wychodził powiedział jeszcze jedną rzecz ;
-Zayn naprawdę się martwi . Wiem ,że cierpisz ale pozwól mu być teraz z tobą.Zdążył się już zakochać .-Powiedział Harry i wyszedł .Caroline nie cieszyły teraz tak bardzo te słowa.Nie mogła myśleć teraz o Zaynie .Umysł teraz jej na to nie pozwalał .Przez resztę dnia Caroline nie wychodziła z pokoju .Leżała i myślała,myślała i leżała nic po za tym.Nie chciała rozmawiać nawet z mamą .Jedyną rzeczą jaką robiła to przepraszała ,przepraszała ojca i wierzyła ,że on usłyszy . Na pewno słyszy i wie jak bardzo żałuję .-Pomyślała. Wtuliła się w kołdrę i chciała tylko zasnąć . Chciała zasnąć z nadzieją na lepsze jutro . Nie liczyła już na to ,że odwróci czas bo nie jest 5 letnią dziewczynką ,która na słowa odszedł mówi,że wróci.Liczyła jedynie na to ,że pozbiera się i będzie mogła żyć jak dawniej .
-Zayn naprawdę się martwi . Wiem ,że cierpisz ale pozwól mu być teraz z tobą. Zdążył się już zakochać - jejuuu. Uwielbiam ten moment. :D
OdpowiedzUsuńowww.<3. Jak to Daria powiada :" ale akcja ! Dodawaj nową !" :DD:**
OdpowiedzUsuńTU DARIA : ALE ŚMIESZNE!
OdpowiedzUsuń