Witaj tato.
Podróż nie była długa .Dziewczyny szybko dotarły na miejsce . Atmosfera była dosyć dziwna, bo Caroline bardzo denerwowała się przed spotkaniem z ojcem. Zastanawiała się jak ma się zachować . Powiedzieć cześć tato a może po prostu go przytulić? Wyciągła z torebki kartkę na ,której miała napisany adres .
-To chyba tutaj . - Powiedziała niepewnie . W tym momencie podeszła do niej Emily , przytuliła i powiedziała żeby się nie przejmowała,że wszystko będzie dobrze i na pewno da sobie radę .Ann podeszła szybkim krokiem do drzwi i załatwiła całą sytuację po swojemu .
-Ile jeszcze mamy czekać ? Nie umiesz nacinać dzwonka ? - powiedziała oburzona . Była dosyć wybuchowa ale tak naprawdę martwiła się o nią i chciała dla niej jak najlepiej .W drzwiach pojawiła się kobieta .
-To ty jesteś Caroline ? -Zapytała i spojrzała na całą piątkę .
-Tak to ja . opowiedziała . Drżała cała z podniecenia . Wiedziała ,że wkońcu zobaczy ojca i będzie mogła ,go przytulić .Ojciec stał na schodach i kierował się w stronę Caroline przytulił ją i zapytał co u niej słychać . Caroline opowiedziała to co miała do powiedzenia . Jednak była rozczarowana .Okazało się że jej ojciec zdążył sobie ułożyć już życie . Miał dwoje dzieci i żonę .Mama już wcześniej powiedziała jej jak sytuacja stoi ale ,gdy zobaczyła to wszystko ,te cały dom tętniący życiem. Przypomniała sobie ,że nie miała tego samego ,że ojciec nie dawał jej tyle ciepła .Teraz wiedziała a raczej przypuszczała ,że cała miłość do jej mamy była tylko przykrywką ,że to wszystko było udawane ,bo gdyby ją kochał to chyba by jej nie zostawił . Nie pozwolił by na to ,żeby została sama z dzieckiem i odszedł tak porostu bez słowa .Jessica zaprowadziła ich do pokoju ,w którym miały spać . Caroline zostawiła koleżanki w pokoju .Weszła do łazienki i zmyła makijaż ,który i tak był już naruszony . Nie okazywała tego tak bardzo ale łzy same zaczęły spływać jej po policzkach .Ściągnęła gumkę z włosów i położyła ją na toaletce . Była wściekła ,że ojciec prawie w ogóle z nią nie rozmawiał . Miała wrażenie ,że ma ją kompletnie w dupie .Jesteś żałosna powtarzała pod nosem . Myślałaś,że wszystko będzie jak dawniej ? Ciągle przechodziły jej przez głowę różne myśli .Życie to nie bajka i nie napisze sobie do niego scenariusza .Powiedziała to sobie i wróciła do koleżanek . W pokoju była tylko Emily i Julliet . Madelian i Ann wyszły na miasto żeby zwiedzić okolicę.Gdy przechodziły na drugą stronę ulicy Madelain zaczęła dziwnie się zachowywać .
-Co ci jest ? -Zapytała Ann.
-Harry ,Harry . - Mówiła tak cicho jakby brakowało jej tlenu w płucach .
-Co ty pierdolisz ? Jaki Harry , może jeszcze powiesz że z One Direction ? -powiedziała Ann śmiejąc się .
-No właśnie on . Ann popatrzyła na drugą stronę ulicy i faktycznie Harry Styles wchodził do domu .Ann zawróciła w drugą stronę i zaczęła biec .
-Co ty robisz ? Musimy go poznać ! Gdzie ty idziesz .-Madelain była spanikowana nie wiedziała co ona robi .Ann była już daleko a Madelain ruszyła w stronę domu do którego wchodził Harry . Ann wbiegła zmachana do domu i krzyknęła
- Nie uwierzycie ! One direction . - Mówiła to tak szybko że nikt nie był w stanie zrozumieć co ona mówi . Emily zdążyła wypowiedzieć tylko dwa słowa Harry Syles?
-Tak właśnie on widziałam go . - powiedziała
-Naprawdę ?. - zaśmiała się Julliet .
-Nie kurwa na niby !
Aww. Harry ;-) 1d. <33
OdpowiedzUsuńhttp://lovelly-stories.blogspot.com/