niedziela, 13 maja 2012

(2)

Emily


Wszystko zaczęło się on zwykłego dnia . Jeszcze z rana ,gdy nikogo nie było na ulicy . Żadnych przechodni , żadnego szumu samochodów ,krzyków ,jakichkolwiek dzięków . Idealna cisza wyrównująca  krok i pozwalająca na usłyszenie każdego, nawet najcichszego szelestu .Wtedy coś zbudziło ją . Wstała z łóżka ledwo otwierając oczy .Wyszła do okna ,popatrzyła przez uchyloną szybę i słyszała tylko krople deszczu, które idealnie uderzają o asfalt ulicy .Wpatrywała się w jeden punkt , na jej twarzy pojawił się uśmiech .Zadowolona, szczęśliwa jednak czuła niedosyt ,coś brakowało w jej barwnym świecie ,coś o czym jeszcze nie wiedziała.
 .Powtórzyła swoją monotonną czynność jak każdego dnia i wyszła do szkoły .W szkole jak i po za nią miała różnych znajomych .Jednak prawdziwych przyjaciół ma się niewiele .Kiedy tylko przeszła przez próg drzwi od razu rzucił jej się w oczy  Mark, chłopak o którym zawsze marzyła . Stał oparty o ścianę a jego wzrok skierowany był w stronę sali od angielskiego. Jednak wydawało jej się ,że zerka na nią kontem oka .Weszła po schodach i dotarło do niej ,że nic nie może zrobić ,bo jest zbyt nieśmiała w stosunku do niego .Jednak nie zawracała sobie nim głowy i szła dalej . Popatrzyła tylko na jego twarz, spuszczając wzrok , szukając punktu na którym mogła by go zawiesić .Jej myśli przerwała  Sarah , którą znała zalewie od paru dni . Zastanawiała się dlaczego tak bardzo ją lubi skoro w ogóle  jej nie zna . 
-Hej .Poszła byś ze mną wybrać prezent dla koleżanki  ?   - zapytała  z uśmiechem na pół twarzy . Emily grała tylko dobrą minę do złej gry . Szczerze miała w dupie co do niej mówi ,bo nie przepadała za tą wścibską , arogancką ,pewną siebie dziewczyną .
-Bardzo chętnie ale nie wiem czy przypadkiem nie będę musiała ...- W tym momencie zadzwonił dzwonek Emily nie zdążyła się wykręcić i tym samym dała jej do zrozumienia , że wybierze się razem z nią .Nałożyła na ramię plecak i weszła zdenerwowana do klasy . Usiadła blisko Ann swojej dobrej koleżanki. Cała lekcja minęła bardzo szybko .Oczywiście dziewczyny nic z niej nie skorzystały ,bo myślały tylko o tym jaki temat podjąć żeby lekcja jak najszybciej minęła . Lekcje może i są nudne ale w końcu się kończą . W drodze do domu Emily razem z Ann podeszły do Caroline . Caroline to część jej zwariowanej paczki z którą spędzała masę czasu . Caroline była wyjątkowo podeksycotwana i uśmiechnięta . Obie nie wiedziały o co jej chodzi .
- Wiecie ,że za niedługo wakacje ? - Rzuciła dziwną sugestią a uśmiech z jej twarzy nadal nie znikał .
-No wiemy ? A co w tym takiego ekscytującego. Z roku na roku są wakacje więc nie wiem czemu się tak podniecasz .Dopiero teraz to zauważyłaś? -Ann oczywiście musiała powiedzieć coś chamsko ,bo taka już była . Emily usiadła na łóżku i wyłączyła się na chwilę. Nie słuchała o czym mówią jej koleżanki .Nie interesowały ją w tym momocie wakacje ani nic z tych rzeczy. Myślała tylko jak wykręcić się z sobotniego wyjścia z Sarah .Caroline wyciągała z szuflady 5 biletów na pociąg do Chicago . Ojca nie widziała już od paru lat ,ponieważ stał się nie obecny w jej życiu . Gy miała 12 lat jej rodzice rozwiedli się a ojciec wyprowadził się z New yorku do Chicago . 
- Nagle twój tato przypomniał sobie o tobie ? - Powiedziała Ann, która nie była zbyt uczuciową dziewczyną.
-Jak możesz tak mówić ?  - zareagowała Emily . -To jej ojciec. Będzie miała okazję go zobaczyć .Ann nie chciała się już odzywać ,bo wiedziała ,że wniknie z tego awantura miała swoje zdanie i nie miała zamiaru go zmieniać .
- Może i masz rację ale to jedyna okazja żeby go zobaczyć od tak długiego czasu . Odparła Caroline . - Mam nadzieję ,że się ze mną wybierzecie ?
-Pewnie,że tak.- powiedziała Emily. Ann nie odezwała się ,tylko kiwła głową z uśmiechem na twarzy.Dziewczyny poinformowały o wyjeździe dalszą cześć ich składu czyli  Madelain i Juliet .  Emily wróciła do domu i zadzwoniła do Sarah ;
-Hej . Przepraszam cię ale jednak nic z tego .Nie mogę nigdzie iść ,muszę zostać w domu z młodszym bratem .- Kłamała Emily.
-Szkoda .No trudno ale naszczęscie i tak nie miałam iść tylko z tobą . Więc nie mam się co martwić . -Odparła Sarah .-Masz może jakieś pomysły na prezent ? 
To w sumie dziewczyna a Mark pewnie nie zna się na takich rzeczach . Co ? Mark czy to ten Mark o którym mysli ? Skąd ona go zna? Emily pomyślała że w tym momencie zaprzepaściła szansę na poznanie chłopaka o którym zawsze marzyła .
- Nie mam pojęcia. Napewno wymyślicie coś ciekawego . -Mówiła bardzo miło ale w środku gotowała się ze złości .Odłożyła słuchawkę i nawet się nie pożegnała . Rano wszystkie dziewczyny wsiadły do pociągu i pojechały do Chicago .

1 komentarz: