czwartek, 24 maja 2012


Skoro tak chcesz. 

-Nie uwierzysz ! Zayn chcę się mną umówić.Rozumiesz to ? -Mówiła Caroline ,która było podniecona na  myśl o nim. Emily chciała cieszyć się z tego co mówi Caroline ale coś jej nie pozwalało .
-Naprawdę? Nawet nie wiesz jak się cieszę .-Wymamrotała coś pod nosem . 
-Co ci jest? Od paru dni dziwnie się zachowujesz w ogóle cię nie rozumie .Przecież masz czego chcesz na co jeszcze narzekasz? -Powiedziała Caroline ,która nie była zadowolona z tego ,że Emily jest wszystkiemu taka obojętna. -Co ci jeszcze nie pasuję ? Dasz w końcu spokój i przestaniesz się martwić tym ,że Harry cię zrani ? Powiedziałaś mi ,że boisz się ,że cię zrani . Życie nie jest wieczne korzystaj z tego co masz ! Lepiej być nie może .Wiesz co nie chce mi się tobą gadać . Zastanów się najpierw nad tym ,że masz najlepszą sytuację a wydziwiasz jak zawsze.-Powiedziała wściekła i odeszła od Emily . Wszystko w życiu się kończy . Te słowa najbardziej utkwiły w głowię Emily .Nie chciała wiecznie zawracać sobie tym głowy . Postanowiła ,że postara się wymazać to co usłyszała tamtego wieczoru.Tego dnia umówiła się z wszystkim dziewczynami na imprezę . Postanowiła ,że wrzuci na luz. Niech Caroline cieszy się tym co jest teraz ,bo życie nie jest wieczne . Skoro sama tak stwierdziła to nie będę się zamartwiać .Pomyślała.Kiedy usiadła do stolika jej plan był ściśle sprecyzowany . Chciała napić się tak ,że nie będzie pamiętać nic . Może wtedy zapomni o tym i nie będzie się przejmować .Do lokalu przyszła spóźniona Ann i Julliet . Było widać ,że są już wcięte . Najwyrażniej wypiły już wcześniej . Przez cała drogę do stolika przy,którym siedziała Emily ,Caroline i Madalain śmiały się . 
-Piłyście coś ? -Zapytała Madelain .
-A czy to takie ważne ? -Zapytala Ann śmiejąc się .Przez całą imprezę Emily siedziała i popijała drinka za drinkiem .Do Emily przysiadła się Ann ,która była znaczniej pijana od niej . 
-A wiiesz żee Caroline się umawiałą z Zaynem. ? -Powiedziała a jej wymowa nie była w najlepsza.Emily roześmiała się i coś w końcu poprawiło jej humor .
-Wiem .-Odpowiedziała .Razem zaczeły pić coraz więcej i więcej . Aż w końcu zostały same .Reszta dziewczyn poszła do domu a Caroline na randkę z Zaynem . 
-Muszę ci coś powiedzieć . -Powiedziała Emily która była już na równi pijana z Ann. 
-Co takiego ? -Powiedziała Ann popijając kolejnego drinka .
-Caroline ojciec ma raka . -Powiedziała i tym razem nie płakała a była w dobrym nastroju . 
-CO ? Udajmy ,że to niego nie słyszałam . -Powiedziała. Emily wstała i powiedziała ;
-Ten alkohol to fajna rzecz. Odrazu poprawił mi się humor. Chodźmy do domu . -Powiedziała i wzięła torebkę . Emily poprosiła Nialla żeby przyjechał po nie ,bo akurat był w New Yorku . Przed wyjściem stal Niall . Pojawił się mały problem ,bo dziewczyny nie były pełnoletnie a bramkarz kazał pokazać dowodziki . Ann zaczęła się śmiać .
-Jakie dowodziki ?Po co komu dowód . -Mówiła i śmiała się . Emily starała się uciszyć Ann ,bo wiedziała ,że będą miały kłopoty . Jednak sama nie była trzeźwiejsza i ledwo trzymała się na nogach . W tym momencie z auta wyszedł Niall i załatwił całą sprawę po swojemu . Oczywiście nie obeszło się bez łapówki .Dziewczyny wsiadły do samochodu i jechały do domu . Droga od lokalu była dosyć długa więc Niall włączył muzykę . Już po chwili Ann i Emily zaczęły śpiewać . Do nich przyłączył się Niall .Było bardzo wesoło. Ann siedziała koło Niall a Emily z tyłu . Niesety Ann już po chwili zmęczyła się i zasnęła . Emily powiedziała Niallowi o chorobie Caroline ojca . Jak widać Niall już o tym wiedział .
-Jak myślisz Harry mnie kocha ?-Zapytała . Niall zaczął się śmiać i powiedział ;
-Zapewne .
Odwiózł Emily pierwszą . Ponieważ miał krótszą droge . 
-Dasz sobie rade .-Mamrotała Emily ,która była kompletnie pijana . 
-Nie martw się jakoś sobie poradzę .-powiedział i odjechał .Emily miała szczęście ,że rodziców nie było w domu . Kiedy Niall znalazł się pod domem Ann zaczął ją budzić . Jednak nie udało mu się . Ann w przeciweństwie do Emily nie musiała się matwić ,że jej rodzice będę w domu  ,bo wyjechali na tydzień do Chciago . Niall wziął Ann na ręcę i zaniósł do domu . W tym momencie Ann obudziła się .Niall uśmiechnął się i zapytał gdzie ma klucze od mieszkania . Ann wyciągła kluczę z kieszeni i starała się otworzyć drzwi . Niall miał naprawdę niezły ubaw bo Ann 10 razy trafiała do dziórki i ani razu nie udało jej się trafić . 
-Z czego tak się śmiejesz ?Pijjajanego nie widziałaś? -Nial zaczął bardziej się śmiać .Zabrał jej klucz i sam otworzył drzwi . 
-Proszę .W tym momencie Nial zobaczył około 20 fanek ,które biegły w jego stronę wyrzykując jego imię .
-O nie .-Powiedział wchodząc do środka .Zamknął drzwi . 
-Jezuuu niech one nie robią takiego hałasu sąsiedzi usłyszą . -Powiedziała i kazała Niallowi coś tym zrobić .
-Ale co ja mogę nie mam a to wpływu . -Powiedział i nadal śmiał się . 
-Możesz przestać się śmiać ? Zaraz wyrzucę cię za drzwi i one już będą wiedziały jak się tobą zająć . -Ann chciała być poważna ale przy ostatnim wyrazie roześmiała się . Fanką w końcu znudziło się stukanie ,walenie i krzyczenie . Niall nie mógł uwierzyć własnym oczom ale wszystkie siedziały na schodach i nie dały za wygraną . Ann usiadła na kanapie. 
-Boże ale jestem głodna .Czuję się jakbym nie jadła przez miesiąc. -Powiedziała.
-Zrobię coś .-Nial poszedł do lodówki kiedy Ann powiedziała ;
-Tam nic nie ma miałam iśc na zakupy ale jak widać wolałam iść na imprezę .
-Na pewno coś się znajdzie .-Niall otworzył lodówkę i okazało się ,słowo nic nie ma było dosłownym przekazem.-Poszedł bym do sklepu ale sama widzisz ,że sytuacja mi na to nie pozwala . 
-Możesz iść . -Powiedziała .
-Jak mam wyjść przecież one siedzą pod drzwiami .Ann otworzyła okno Niallowi i powiedziała ;
-Tędy. Kup coś dużego .-Pewnie powiedział Niall i wyszedł z domu . Ann była strasznie śpiąca i już zasypiała . Chciala poczekać na Nialla ale oczy same jej się zamykały . Kiedy Niall wrócił do domu Ann już spała .
-Jestem . -krzyknął i zorientował się,że Ann śpi.Niall przykrył Ann kocem ,usiadł koło niej i włączył sobie telewizor.Zjadł wszystko co kupił a po chwili sam zasnął opierajać głowe o skulone nogi Ann.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz